Coś na ząb

NIE MARNUJĘ! Marnowanie żywności

Marzec 17, 2017

Muszę się przyznać, że do niedawna uprawiałam permanentnie jeden wielki grzech, jakim było marnowanie jedzenia. Dziś jednak nauczona i poprawiona chciałabym poruszyć temat, o którym w dobie mody na zdrową żywność się nie mówi, a który zaznaczyć trzeba.

 

Każdy wie jak, wyglądają dzisiejsze supermarkety. Opływają one w szeroką paletę asortymentu, który to w większości różni się tylko opakowaniami, nie zmieniając składu. I tak mamy do wyboru 20 różnych jogurtów naturalnych, 15 rodzajów sera Gouda, 30 wariantów makaronów do spaghetti, i kolejne naście opcji płatków owsianych. Jednak problem poruszony w tym poście najlepiej zobrazuje, jak poproszę, abyśmy wyobrazili sobie nagły brak 1/3 marketowej żywności. Czy widzicie pustki na półkach? To właśnie taka ilość produktów wpada do pobliskiego, sklepowego kosza.

Jak się okazuję „zapełniaczami” kontenerów nie są sami producenci i właściciele sklepów, ale w dużej mierze my sami. Jak pokazują brutalne liczby 1,3 mld ton jedzenia na świecie jest marnowana, z czego 100 ton zutylizuje się w samej Europie, a 9 mln ton znajdziemy w polskich workach na śmieci.

Wynik ten boli, ponieważ plasuje to nas na 5 miejscu wśród krajów UE w rankingu „najbardziej zuchwałych”. Sprawa jest poważna, gdyż marnowanie żywności przyczynić się może, a właściwie przyczyni się na pewno do globalnego ocieplenia i innych negatywnych zmian środowiskowych.

 

W jaki sposób marnowanie żywności wpływa na otoczenie?

 

Otóż poza kwestiami prozaicznymi, mówiącymi o głodzie na świecie warto zaznaczyć fakt, że żywność to surowiec, którego wyprodukowanie wymaga nie tylko dużej ilości pracy ludzkiej, ale i wiąże się też z ogromnym „garbem” dla środowiska.

Wiemy, nie wiemy, ale woda to dziś towar deficytowy i, mimo iż 3/4 powierzchni ziemi zajmuje właśnie ona, to jednak tylko 1% nadaje się do picia, a z tego procenta aż 24% wody pobierane jest przez samo rolnictwo. I tak te proste działanie artmetyczne pokazuje, jakie są ukryte koszta wyrzucania jedzenia. Trudno sobie zdać sprawę z tego, że na kg ziemniaków zużyte zostało 300 kg wody, a wyrzucając prostą kanapkę – „wylewamy” do szamba około 100 kg wody. Bolesne? Ale prawdziwe!

Sprawa się jednak na samej wodzie nie zamyka, ponieważ do produkcji żywności potrzebujemy niewątpliwie dużej ilości ropy, która napędza maszyny produkcyjne, transport i to dzięki niej powstaje plastik, do którego trafia jedzenie. Tak wszystko się w kółko kręci i tyle na temat dziury ozonowej.

Warto by było dodać, że marnowanie żywności wpływa również na kwestie ekonomiczne, ponieważ takie działania z pewnością w dużym stopniu odbija się na naszym portfelu. A mówiąc krócej im więcej wyrzucamy, tym więcej kupujemy, a dodatkowo co za tym idzie- mamy mniej pieniędzy na artykuły drugiej potrzeby.

No to „dlaczego”, działamy w ten właśnie sposób?

Do głównych powodów marnowania żywności przez konsumenta indywidualnego nie wymienia się tylko wyrzucania produktów po dacie przydatności do spożycia, ale również:

– Złe porcjowanie żywności;
– Brak ekonomicznego przyrządzania posiłków (wykorzystywanie tych samych składników do kilku dań);
– Nie planowanie zakupów;
– Fatalne przechowywanie jedzenia;
– Brak świadomości;

Tak więc znając błędy, możemy je wyeliminować. Jak możemy sobie pomóc?

1. Planujemy – gotowy plan tygodniowy posiłków, pomoże nam stworzyć listę zakupów, która będzie zawierała potrzebne minimum.
2. Sprawdzajmy i wykorzystujmy – przed wyjściem na jakiekolwiek zakupy warto zrobić research w szafkach kuchennych, kontrolując czego w nich tak naprawdę, brakuje, a czego mamy za dużo. Z produktów, które mamy na „plus” często wychodzą naprawdę super potrawy.
3. Pomyśl, jak możesz dać drugie życie żywności np. czerstwe pieczywo doskonale odnajdzie się w roli grzanek do zupy, a ugotowane warzywa z bulionu chętnie przybiorą postać pasztetu.
4. Róbmy przetwory i zamrażajmy.

Myślę, że oprócz skupiania się na tym, co jemy warto również zwrócić uwagę na to, co wyrzucamy i poszerzać świadomość społeczną (mały apel m.in. do blogerek). Rozpoczynam akcję „NIE MARNUJĘ”, jeżeli jesteś za-wklej link z tym postem, lub zdjęcie tytułowe np. na swoją tablicę na facebooku. Warto dla środowiska, portfela … już nie rozwijając aspektów moralnych, mówiących o tym, że duża część żywności to były kiedyś stworzenia żywe i może dlatego też poszanujmy to, co wkładamy do lodówki i ust.

 

Only registered users can comment.

  1. Od dawna staram się układać plan posiłków w taki sposób, aby w miarę możliwości zużywać do końca wszystkie produkty. W 80-90% to się udaje, ale niestety czasami coś zostanie i trzeba później wyrzucić. Rady jakie dajesz na pewno minimalizują straty 🙂

  2. Przyznaję, że już kilka razy podchodziłam do planowania posiłków. Niestety nie ukrywam, że nie idzie mi najlepiej. Ostatnio doszłam do wniosku, że robienie zakupów w supermarkecie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Owszem wszystko jest w jednym miejscu, ale osoba nieodporna na techniki pozycjonowania kupuje masę niepotrzebnych produktów. Walczę dalej 🙂

  3. Sama staram się wykorzystywać żywność, by jej nie marnować, np. robiąc przetwory, ewentualnie dokarmiając resztkami koty. Ale uwierz, właściciele marketów baaaardzo marnują żywność. Potrafią wyrzucać całe palety warzyw i owoców, które nawet nie są jeszcze zepsute (tak, jakby nie mogli przekazać np. na dom dziecka, albo dom starców, chociażby na przetwory) albo mięsa 2-3 dni przed terminem ważności (które mogliby sprzedaż taniej i ktoś albo to na szybko zje, zanim termin minie, albo zmieli i da psu czy kotu). Uważam, że to właśnie producenci i sprzedawcy najbardziej marnują żywność i robią to naprawdę bezmyślnie. Mój tata pracował kiedyś jako kierowca w firmie, która odbiera odpady komunalne i właśnie ze sklepów (popularnych marketów i wielkopowierzchniówek) odbierali całe kontenery żywności, a jeden z pracowników marketu powiedział, że właśnie tyle ejdzenia jest tu marnowanego, a oni – jako pracownicy – mają to wyrzucać, nie wolno im nic wziąć, a gdyby próbowali, to się nie uda, bo wszystko pod kamerami.

  4. Rewelacja. Ja już dawno nie zapełniam lodówki po brzegi. Marnowało się strasznie dużo żywności. Obecnie kupuję na zapas tylko suche produkty, pozostałe na bieżąco.

Comments are closed.