Psychologia

Moja wina (?!)

Lipiec 6, 2016

zdjęcia Rafał Szymaniak

Ponoć jest tak, że każdy ma swoje słowa, które do niego pasją. I tak niektórzy, używaj permanentnie zdań, wyrazów, które w pewnym sensie stają się ich cechą charakteru. Na pewno kojarzycie osoby, które przykładowo określają się mianem „kiedy indziej”, albo „spoko”, oraz „taaa”. Jednak jakbym miała się pokusić i nadać zdanie pasujące do większości osób, to z pewnością byłoby to – „ale to nie moja wina”.

Bo przecież jakby na to spojrzeć z boku i z perspektywy czasu, słowa te towarzyszą nam od wczesnych, a nawet bardzo wczesnych lat młodości. Gdy rozwaliliśmy wazon podczas biegania z kolegą po pokoju, gdy dostaliśmy 3 z matematyki przez wrednego belfra, albo gdy pokazywaliśmy rodzicom uwagę w dzienniczku. Zawsze, ale to zawsze padało te pięć słów, a zaraz potem spojrzenia spaniela.

Z wiekiem powiedzenie to ewoluowało w naszych ustach i skumplowało się z narzekaniem. Kłopoty na studiach, bo wykładowca się uwziął, brak fit sylwetki, bo pogoda słaba do biegania, no i w pracy tragiczny szef nie daje podwyżki. Tak więc w skrócie „to nie moja wina” i wydawać się może, że temat zamknięty a świat jest zły.

Jednak może gdybyśmy tak cofnęli się w czasie i spojrzeli na wszystko z boku, z dystansem to dostrzeglibyśmy winę w każdej swojej porażce i niepowodzeniu (?!)

W rzeczywistości w mniejszym czy większym stopniu, ale zawsze mamy na wszystko wpływ. To, co robimy, jakie podejmujemy decyzje, prowadzi nas do pewnych konsekwencji i zawsze musimy być tego świadomi. Wszystko, co się dzieje w naszym życiu, jest wyłącznie naszą zasługą.

Jest działanie-jest efekt. Nawet nic nie robiąc, przyczyniamy się do szerokiego wachlarza zdarzeń w przyszłości. Owszem poniekąd nie mamy wpływu na sytuacje losowe jak np. pogoda, ale zawsze możemy się do nich przygotować, bo jeśli tego nie zrobimy to i tak nasza odpowiedzialność.

Pamiętacie coś takiego jak „efekt motyla”? Znaczy to tyle, że nawet mały, nic nieznaczący na pierwszy rzut oka, trzepot skrzydeł motyla w Ohio, może po kilku dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową. I tak wracając do naszych wcześniejszy wyliczanek, pizza ze znajomymi zamiast nauki przyczynia się do spięć z wykładowcą, brak pracy nad lenistwem do wałków na biodrach, a rezygnacja ze szkoleń i pracy nad sobą, do pozwalającego sobie na wszystko szefa.

Łatwo jest, gdy coś nam wychodzi i możemy się tym pochwalić. Wtedy bez mniejszego zastanowienia, przedstawiamy się jako ojca sukcesu. Jednak jak przychodzi pora złożyć autograf pod porażką, wówczas chowamy często głowę w piasek, wskazując winnego na zewnątrz.

Wzięcie odpowiedzialności za swoje błędy to nic innego jak kontrola nad swoim życiem i panowanie nad nim. Wiemy co się dzieje wokół i nie okłamujemy siebie. Ta cenna świadomość, to cecha pewnych siebie ludzi, którzy nie wstydzą się swoich porażek. To też cenna ludzi sukcesu, którzy widząc swoje błędy, potrafią je naprawić. Banalne, ale prawdziwe jest stwierdzenie, że wszystko zależy od nas samych!

 

Musisz brać za siebie odpowiedzialność.  Nie możesz zmienić okoliczności, pór roku, ani wiatru, ale możesz zmienić siebie. To jest coś, nad czym masz władzę.

Jim Rohn

FacebooklinkedinFacebooklinkedin

Only registered users can comment.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *